Jak długo pociągną nasze Mazury?

Jak długo jeszcze wytrzymają Mazury i czy będzie po czym żeglować w przyszłości? Czy jako społeczeństwo przestaniemy w końcu zachowywać się tak, jakby jutra nie było ?Bawimy się i korzystamy na całego, a przyroda ledwo zipie… Łodzie to nie domy, nie posiadają podłączonej kanalizacji, do której spłynie cała chemia i nieczystości. Mimo to, bardzo wielu zachowuje się tak, jakby tego nie wiedziała :-(((

jachty mazury jezioro Mamry


Od ok. 20 lat trwa na Mazurach prawdziwy „boom” na wynajmowanie sprzętu pływającego- zarówno tego żaglowego jak i motorowego. W rozwoju turystyki wodnej pomogły nie tylko dotacje unijne ale i zmiana przepisów dotycząca tego, że możliwe jest  wynajem jachtów  bez patentu.

Jako właściciele jednej z firm oferującej wynajem jachtów na Mazurach, z przerażeniem obserwujemy znaczący wzrost poziomu degradacji środowiska naturalnego Mazur. Nikt nie zaprzeczy, że to zjawisko ma ścisły związek ze wzrastającą ilością turystów na szlaku WJM oraz z poziomem ich edukacji ekologicznej.

W związku z powyższym, postanowiłam napisać coś ku przestrodze. Wydawało mi się do niedawna, że pewne sprawy są dla wszystkich oczywiste i jasne – okazuje się, że jest niestety inaczej.
Narastający
problem zanieczyszczeń oraz „zarastania” wielkiego szlaku mazurskiego, może sprawić, że w niedalekiej przyszłości (naprawdę bardzo niedalekiej, bo według wyliczeń za około 50 lat), nie będzie już po czym żeglować…

Wiem, że może to być szokujące, ale sytuacja na jeziorach jest poważna i jeśli nie nastąpią szybkie i zdecydowane zmiany, to nasze dzieci zamiast pływania po Mazurach będą musiały żeglować za granicą. Ale o co tak naprawdę chodzi? Przecież jest dużo wody, która wiele może „przyjąć”.

Ku przestrodze i uświadomieniu…


Istnieją 3 najważniejsze i poważne zagrożenia, które z roku na rok wpływają na degradację środowiska naturalnego na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich.

1. Braki w zarybianiu.

Nie dość, że brakuje kasy na zarybianie, to jeszcze przybywa kłusowników, którzy skutecznie grabią jeziora z ryb.
Dlaczego ryby są ważne? A no dlatego, że zjadają glony, a glony przecież lubią się rozrastać, szczególnie jeśli do wód wciąż spływają nawozy użyźniające z pobliskich pól… Rozumiesz teraz? Mało ryb= zarastanie jeziora. Do tego można jeszcze dopisać malejącą liczbę opadów rocznych i sytuacja nabiera rumieńców.


2. Nawozy w wodzie.

Jak wiadomo- pola łączą się z jeziorami. To, że obszary rolnicze są coraz bardziej nawożone, też wszyscy wiedzą. Ale czy kto bada wpływ oprysków na poziom nawożenia wody w jeziorach?
No właśnie… Woda+ nawozy= wzmożony wzrost roślinności podwodnej. Kolejna przyczyna zarastania jezior. Nikt tego nie może powstrzymać, nikt nad tym nie panuje – liczą się wskaźniki i wydajność zbiorów.


3. Nagminne wyrzucanie nieczystości z jachtów do wody.

Mimo zakrojonej na szeroką skalę akcji informacyjnej (głównie na forach żeglarskich), niewiele osób stosuje zasady proekologicznego zachowania się na jeziorach. Chodzi tu głównie o:
– mycie naczyń na jachcie i wylewanie wody z płynem za burtę
– mycie pokładu jachtu przy użyciu niedozwolonych środków ( wszelkie cify, płyny do mycia naczyń itp.)
– wylewanie zawartości toalet chemicznych do lasu bądź (co gorsza) bezpośrednio do wody
– opróżnianie zbiornika na fekalia gdzieś na środku jeziora, bo nie ma w pobliżu odbioru ścieków.
– wyrzucanie niedopałków za burtę jachtu (czy wiesz, że jeden kiep zanieczyszcza jeden metr sześcienny wody???)
– wyrzucanie śmieci do wody

Czy brak infrastruktury usprawiedliwia turystów???

Winni mają oczywiście swoje racje związane z brakiem infrastruktury (głównie chodzi tu o odbiór tzw wody szarej z dużych jachtów posiadających zbiorniki na fekalia).
Nie wiem jednak, czy to wystarczające tłumaczenie, że wylewam wszystko za burtę, bo nie ma w pobliżu pompy. To tak jak załatwić potrzebę na środku miasta, bo nie ma w pobliżu toalety. Jakoś sobie wtedy radzimy. Są sposoby i prawdziwi żeglarze, którzy szanują i cenią te wszystkie dobrodziejstwa oferowane przez mazurską przyrodę, potrafią znaleźć rozwiązanie.

Kasa, kasa, kasa… 🙁

Problemem jest jednak panujący w branży czarteru jachtów na Mazurach dysonans pomiędzy popytem a podażą. Każdy, kto choć trochę żegluje lub sprzedaje czartery, na pewno zauważył, że walka o klienta jest stosunkowo ostra.
Doszło w związku z tym do tego, że zaczęto montować na jachtach
toalety typu morskiego. Nie było by w tym nic niestosownego, gdyby nie fakt, że na Mazurach brakuje punktów odbioru nieczystości. A jeśli nawet są takie punkty, to opróżnienie zbiornika na fekalia kosztuje nawet 50 zł.

Większość klientów związanych z branżą oferująca jachty na wynajem, bardzo oszczędza i dąży do tego, aby tak zwana osobo/doba za jacht wychodziła jak najniżej. Nie wierzę, że większość posłusznie popłynie i zapłaci za odbiór nieczystości. Nieczystości wylądują w jeziorze i problem z głowy.
Kolejną niepokojącą kwestią mogącą w dużym stopniu wpłynąć na zanieczyszczenie Mazur, jest kwestia zmian w Prawie Wodnym. Okazuje się bowiem, że właściciele przystani i portów na Mazurach mogą zapłacić zdecydowanie wyższe podatki od zajmowanej przez pomosty powierzchni. Ta kwestia co chwilę budzi niepokój w branży- nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie jakaś „dobra zmiana”.

Kwoty ewentualnych podwyżek mogą być na tyle  wysokie, że prawie na pewno, sumy za cumowanie jachtów na Mazurach poszybują znacząco do góry. Jak to wpłynie na turystów żeglujących po mazurskich jeziorach? Nie trudno zgadnąć, że większość zdecyduje się na nocleg lub odpoczynek „na dziko” i spędzi urlop bez zawijania do portów. Co to oznacza dla przyrody na Mazurach? Jeszcze większe ilości śmieci wyrzucanych do lasu oraz niszczenie roślinności wokół brzegów.

Wizja zaśmieconego i zanieczyszczonego szlaku WJM a hasło: „Mazury cud Natury”

Fundacja Wielkich Jezior Mazurskich robi co może, aby nagłaśniać fakt postępującej degradacji środowiska. Organizowane są doroczne akcje sprzątania brzegów graniczących z jeziorami mazurskimi.. Od jakiegoś czasu odbywa się sprzątanie kanału Łuczańskiego w Giżycku. Akcja jest nagłaśniana i fotografowana. Może zdjęcia śmieci oraz ich ilość przemówią choćby w niewielkim stopniu do wyobraźni turystów??? Śmieci wydobywa około 50 osób, w tym 19 płetwonurków i pracowników Wód Polskich. Sprzątane jest dno kanału na odcinku od jeziora Niegocin do Mostu obrotowego. Wydobywane są ogromne ilości śmieci, a w śród nich butelki z lat 20-stych, portfele z dokumentami oraz takie na przykład tabliczki z pasującym do okoliczności napisem…;-)

Źródło: Wody Polskie

Nie wiem tylko, czy ktoś pomyślał, aby problem „wykańczania” naszych pięknych Mazur zażegnać u tak zwanych podstaw. Takimi podstawami jest tu budowanie dobrych nawyków wśród  młodych ludzi, szczególnie na kursach żeglarskich. Ochrona środowiska, z którego będą korzystać przyszli adepci żeglarstwa powinna być stawiana na równi z zasadami bezpieczeństwa na jachcie.
Wierzę w to, że uświadamianie i edukacja bardziej niż kary, mogą wpłynąć na poprawę zachowania żeglarzy na Mazurach. Rozmawiajmy i piszmy o tym, bo trzeba coś robić, aby było lepiej.