Była panika, trochę teorii spiskowych, wiele odwołanych czarterów, ponieważ na 3 dni przed oficjalnym rozpoczęciem sezonu żeglarskiego, ogłoszono zbyt wysoki poziom wody na Mazurach…

Ostatecznie okazało się, że pierwsze rejsy  ruszyły na całego! Na jeziorach biało od żagli, pogoda wreszcie okazała litość i wyszło słońce. Wiało pomiędzy 3 a 4, zatem warunki idealne na odzyskanie żeglarskiej kondycji po zimowym lenistwie i zastoju.

 

Nasze jachty w pełnej gotowości, czekały na naszych weekendowych gości. Nie obyło się bez małych „turbulencji” – jedna z załóg słysząc zapowiedzi o zamknięciu szlaku, o możliwych problemach z odszkodowaniem, zrezygnowała z przyjazdu.

Dziękujemy zatem wszechmocnym i wszechwiedzącym mediom za ich troskę i życzliwość – przecież turyści mogą sobie zawsze pojechać do Egiptu – tam przynajmniej nie grozi im zbyt wysoki poziom wody…

 

A tak na serio – to naprawdę ręce mi już czasem opadają od tych sytuacji związanych z poszukiwaniem taniej sensacji, dającej ruch w wyszukiwarkach i oglądalność na ekranie. Jakoś jak ludzie pływają po szlaku mazurskich jezior w kwietniu czy listopadzie(kiedy szlak także nie jest oficjalnie otwarty), to nikt afery nie robi.

No i muszę przyznać, że „wystrzelenie” informacji o tym, że można pływać, ale na własną odpowiedzialność, gdy do Majówki zostało kilka dni, też jest niezłym wyczynem! Nieważne, że wysoki poziom wody utrzymuje się od dawna ( ja zauważyłam to jakiś miesiąc temu i już wtedy opisałam ten fakt na blogu)- ważne, aby wyciągnąć królika z kapelusza w ostatniej chwili.

 

Dziwię się, że administrator znanego i poczytnego portalu mazurskiego, nie zachował należytej czujności i korzystając z osiągniętego zasięgu medialnego nie poinformował odpowiednich osób. Mało tego, dokładnie- tak jak inni (oprócz mnie na szczęście) ostrzegł o możliwych problemach z wysokim poziomem wody w ostatniej chwili. W kolejnych wpisach dodał, że nie ma się co martwić, bo armatorzy przerabiają bramki do kładzenia masztu na wypadek problemów z przejściem pod mostami – hit normalnie! Od razu wyobraziliśmy sobie tłumy panów Wiesiów ze skrzynkami narzędziowymi, którzy bez problemu na 2-3 dni przed czarterami, ochoczo i w podskokach przerabiają bramki – bo to przecież kwestia kilku minut taka przeróbka ;-).

 

Wracając do rzeczy przyjemnych : jak już wreszcie ochłonęliśmy z emocji wywołanych aferą „wysokopoziomową”, to widząc za oknem cudowne słońce, postanowiliśmy jak najszybciej przewietrzyć naszą Nautikę.

 

Wypłynęliśmy w dziewiczy, rodzinny rejs, aby sprawdzić, co na jeziorach i jak nowe cacko radzi sobie na wodzie. Data znamienita, dzień 1-ego maja zobowiązuje: wypłynęliśmy bez większych przeszkód i wpadek (dzień wcześniej były problemy z zacumowaniem zaraz po wodowaniu – silny wiatr i dryf utrudniał wejście między jachty stojące przy kei). Wpływając na kanał Sztynorcki nie dało się nie zauważyć braku umocnień brzegowych – zostały zalane.

kanał-sztynorcki-mazury

W drodze do Giżycka spotykamy 2 ciekawe obiekty pływające: pierwszy to imprezowa barka. Na początku myśleliśmy, że w końcu ktoś postanowił zapełnić niszę gastronomiczną w rejonie jezior Dargin, Doba i Kisajno i że własnie trwa ustawianie „lokalu” na wodzie. Okazało się, że „lokal” póki co podróżował sobie tylko i podobnie jak my, robił trasę Kisajno- Łabędzi Szlak.

jezioro-dargin-majówka-2017

barka-gastronomiczna-jezioro-dargin

Obiekt nr 2, to houseboating w najczystszej formie – czyli prawdziwe domy na wodzie, z małymi silnikami i zadowoleni z życia sternicy. Czy potrzeba czegoś więcej?

domy-na-wodzie-jezioro-kisajno

dom-na-wodzie-mazury

Ach Mazury… Patrząc na wyluzowanych Panów postanawiam sprawdzić możliwości  naszej powiększanej na zamówienie platformy kąpielowej. Muszę przyznać, że platforma montowana w standardzie (połowę węższa) na pewno nie daje takiej wygody i możliwości wypoczynkowych…

platforma-kąpielowa-nautika-1000-soley

Nie mogę doczekać się upałów – wtedy wszyscy będą na platformie, a nie jak dziś – tylko ja 🙂

Mam nadzieję, że wysoki poziom wody na Mazurach nie odstraszył prawdziwych żeglarzy i że osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy pójdą po rozum do głowy i następnym razem „obudzą” się trochę wcześniej.

Pozdrawiamy i do zobaczenia w Sztynorcie!

port-sztynort

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *